Czekam wciąż na poranki
przypieczętowane krótkim
wyjeżdżam
gdy z wypiekami na twarzy
próbuje być człowiek lepszy
i nieco przyjaźniejszą wokół siebie
stworzyć atmosferę
gdy nieoficjalność
skropiona prostą obecnością
przewyższa stylizacje
i zabieganie o wyrafinowanie
tak słucham
milczącego pokoju
na wpół zakurzonych kątów
i półek
które z przyzwyczajenia
ukradkiem zerkają trochę niżej
czekam wpatrzony w sekundnik
który wyznacza
coraz pewniejszy siebie
granice
skromnego czasu
i młodości
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz