w ciemnym korytarzu spoglądam na drewniane schody
zza uchylonych drzwi dobiega dźwięk telewizora
skrzypi fotel
szum wentylatora
preludium
nasłuchuję cichych kroków
zbliżających się jako jedne z ostatnich
czekam na pierwsze spojrzenie
i zdanie
gdy wreszcie podniosę głowę
nieprzytomnie wieczornym wzrokiem
zapytam
jak było
by po raz kolejny
się przekonać
w ciemniejącym dniu chłodny wiatr oziębia dłonie
a ja wciąż
trzymam w sobie ciepło
którym nie potrafię się dzielić
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz