środa, 28 maja 2014

Zabawa w Boga

Świat bez nauki, to świat bez praw skonstruowanych przez naturę, czy to raczej świat bez praw opisanych przez człowieka? Wszystkich bowiem praw rządzących światem zebrać się w encyklopedii nie da i wszelkie takie próby z góry skazane są na niepowodzenie. Prawa fizyki, będące podstawą w formowaniu się wszechświata, powstały w momencie Wielkiego Wybuchu, więc zebranie ich, opisanie przez nas, ludzi zaszczepionych temu światu w pewnym momencie jego istnienia, jest niemożliwe. Nie znamy nawet tak naprawdę pochodzenia tych praw, co dobrze w książce Krótka historia czasu opisuje Stephen Hawking, podkreślając, że prawa fizyki kształtujące wszechświat mogły powstać losowo lub mogły zostać narzucone przez istotę wyższą, Boga. Lecz nie na pochodzeniu tych praw chciałem się skupić, a na wykorzystaniu ich przez człowieka.
Od momentu, w którym ludzkość zaczęła wykorzystywać naukę dla zwiększenia komfortu życia (zapewne jest to jeden z głównych powodów, dla których szeroko pojęta nauka jest w dalszym ciągu rozwijana), skierowała ją nie tylko do zapanowania nad otaczającym światem, ale także przeciwko sobie. Wykorzystując prawa nauki zakorzenione w naturze, człowiek tę naturę zaczął powoli unicestwiać. Poprzez rabunkową eksploatację złóż naturalnych, zarówno tych odnawialnych, jak i nieodnawialnych, staliśmy się pogromcami świata, któremu naszą egzystencję zawdzięczamy. Przykłady można byłoby szerzyć, zaczynając od destrukcyjnego działania człowieka już w momencie wyrabiania pierwszych narzędzi z żelaza i towarzyszącej temu procesowi wycince drzew w celu powiększania areału, poprzez całkowite wyjałowienie krajobrazu, a kończąc na wyczerpujących się obecnie łatwo dostępnych złożach ropy naftowej.
Doświadczenia rodziły idee, idee były przyczyną do powstania nauk. Nastąpił rozwój cywilizacji, ale nasze myślenie wciąż opiera się na wczesnym instynkcie. Zmieniły się technologie, zwiększono nacisk na kwestie ochrony środowiska, jednak nasz sposób działania wydaje się niezmienny. Poznając coraz lepiej prawa rządzące światem, od tego świata się oddalamy. Stawiamy siebie w roli egzekutorów i prawowitych zarządców, ale zapasy, którymi dysponujemy, nie są niewyczerpalne i jeśli w wielu przypadkach rozwój nauki przyczynił się do uczynienia życia łatwiejszym, to ten sam rozwój chce zapanować nad naturą, z której odkrywane przez nas prawa się wywodzą. Zupełnie tak, jakby uczeń chciał przerosnąć mistrza. Wydaje się, że nie zdajemy sobie z tego sprawy, a refleksja przychodzi wówczas, gdy natura przypomina o sobie bezlitośnie - zasypując w lawinie grupę himalaistów lub grzebiąc w błotnistym szlamie tysiące ludzi. Wskazać jednoznacznie na źródło tego ludzkiego zapomnienia, ludzkiej niedoskonałości byłoby trudno, niemniej jednak nasze działania w stosunku do otaczającego świata nie powinny być bezmyślne, a takimi, niestety, bardzo często się okazują.
Wybranie odpowiedniej drogi rozwoju nauki i czerpiących z niej nowych technologii jest zadaniem niewątpliwie trudnym. Bo cóż tak naprawdę znaczy „odpowiednia droga”? Może ścieżka rozwoju, którą obecnie postępujemy, jest tą właściwą i wszelkie rozważania na podjęty temat wydają się nieuzasadnione. Uważam jednak, że obecnie nie mamy wyboru – nie zmienimy przecież czegoś, co z mozołem powstawało przez tysiące lat. Nie cofniemy się do epoki kamienia łupanego z hasłem „Nie wyszło nam – zacznijmy jeszcze raz!”. Nie zrzucimy z siebie wygodnych ubrań na rzecz skórzanych odzień. Nie zamieszkamy w nieogrzewanych domach. Nie pozbawimy się nowoczesnego transportu, szybkiej wymiany informacji, nowoczesnej medycyny. Pomimo tych wszystkich udogodnień, z których i ja na co dzień korzystam, śmiem twierdzić, a zapewne poprą mnie również i inni, że wiele wyborów, których ludzkość dokonała, nie było wyborami korzystnymi. Przypominały raczej chęć stania się równymi Bogu.
Odwieczna tendencja ku dominacji jednego człowieka nad drugim objawiła to gorsze właśnie oblicze nauki, która niejednokrotnie zamiast budować – niszczyła. I to nie tylko mury obronne średniowiecznych zamków upadające pod naporem kul miotanych za pomocą czarno prochowych armat czy kilkaset lat później połacie zwrotnikowych lasów ginące pod wpływem cieszącego się złą sławą preparatu Agent Orange. Działania te nie były podyktowane koniecznością czynienia życia łatwiejszym, bardziej znośnym i przyjaznym. Człowiek sięgał w nich po zdobycze nauk, by niszczyć siebie nawzajem. Ernest Volkman w książce Nauka idzie na wojnę dobrze ten stan opisuje, pisząc, że „wszystkie (…) nowoczesne dyscypliny naukowe mają związek z wojnami i nieustannym poszukiwaniem lepszej i silniejszej broni”. I choć nie jest to jedyny czynnik napędowy, dzięki któremu nauki wciąż się rozwijają, to samo jego pochodzenie może stawiać naszą ludzką cywilizację w niekorzystnym świetle. Prawdą jest także to, że obecnie to właśnie rozwój technologii do celów militarnych wymusza wynajdowanie coraz to lepszych materiałów konstrukcyjnych, układów elektronicznych, a często również zaawansowanych metod leczenia.
Świat nauki stale się rozwija. Rozwój ten z dekady na dekadę przyspiesza. Różnice pokoleniowe są coraz łatwiej dostrzegalne. Zmiany, które postępują, a które są wynikiem badań, wymuszają na nas coraz większą konieczność dopasowywania się do zmieniającej się rzeczywistości. Tylko nie zawsze tych zmian tak naprawdę potrzebujemy. Wydaje się, że jesteśmy aktualnie w takim punkcie naszego istnienia, z którego nie ma tak naprawdę dobrego wyjścia i wybierać już można tylko mniejsze zło. Na wyprostowanie ścieżki ewolucji nauki jest już za późno, a może to właśnie samo źródło jej powstania było naszym błędem. Zamiast starać się dobrze wykorzystać to, co zostało nam dane, staliśmy się bezmyślnymi realizatorami naszej niepohamowanej chciwości, zawiści i żądzy posiadania. Próbując odkryć prawa rządzące światem, stworzyliśmy ich nasze ludzkie, nędzne odpowiedniki i zamieniliśmy je ze sobą. Współczesna nauka nie jest dyscypliną neutralną, a poznając jej potęgę, nabraliśmy jeszcze większej ochoty do stawiania siebie jako panów tego świata, do swoistej zabawy w Boga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz