W młodniku świeże gałązki
skropione rosą poranku,
mgiełkę wiatr już przerywa,
rozwiewa poranne zaspanie.
Otulam najczulej jak umiem,
dzieląc się skrytym mym ciepłem,
najmilsze w dotyku istnienie,
przecudne kobiece wcielenie.
I czuję pod dłonią Twój oddech,
włos pocałunkiem odgarniam,
w pieszczotach poranku odkrywam
Twe najprawdziwsze oblicze.
W młodniku świeżym powiewem
zielone pachnie igliwie,
niech nas zaś budzi codziennie
zapach, co miłości spełnieniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz