majowym zapachem wiedziony
w snach, które by trwać mogły
bez końca
Twe imię
żłobię w pościeli
co nieswojo bez ciepłego ciała
sama milczeniem prosi
palca opuszką pośród miękkich załamań
gdzie jeszcze lekką czuć nutę
i słodka woń
wtuliła się
w zakamarki nocnego szlaku
Przywołuję pośrodku nocy
Twe imię
niesiony na pograniczu
szeroko rozciągniętym
między jednym a drugim
oddechem
numerem mijanych ulic
i wierszem
| Willard Metcalf, May Night |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz