Boję się nieraz otworzyć
wieczko zdobione haftowaną chustą
co wypełnione po brzegi
oplecione jest jedwabnym włosem
z głowy spuszczonej
gdy wzrok
utkwiony w bańki szklaną ścianę
schowany w dłoniach
rozpalony nieufnością
o ufność prosi
i głos
zamknięty
ostry jest w swej łagodności
gdybyś znała mych uczuć choć połowę
gdy usta ku szyi się chylą
kiedy dłoń kieszeni nie potrzebuje
kiedy jesteś
wtedy napełnia wiara
co nieraz z ludźmi pogrywa
w człowieka
w piękno
w spokój
Chciałbym
żebyś wiedziała
że pod zdobionym wieczkiem
jest więcej
niż myślisz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz