Obsypana złotym pyłkiem tajemnicy
co jak lekki kurz
wieczorem leniwie osiadłszy
słodki przynosi sen
Za minutę
za westchnień chwil parę
dzielisz się słowem
nieraz niechętnie
przestępuję więc z nogi na nogę
w oczekiwaniu na kolejny rozdział
krótkiej układanki
której początek poznaję pod koniec
Raczysz mnie dobrym uczuciem
i nie przestawaj
gdy łatwiej się odezwać
i gdy łatwiej nazwać coś po imieniu
Obsypana złotym pyłkiem tajemnicy
nieznanego dnia
gdzieś z marginesu kalendarza
do Ciebie wyciągam rękę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz