Szlaki chodników
ślady kostki brukowej
rozciągnięte
z północy na południe
zasypane stukotem
naszego tętna
gdzie żyły
delikatnie przebrzmiałe
od gorąca
od słów co w gardle uwięzły
ścieżką do zapomnienia się stają
w cieniu wieczoru
i wierzby
co odlana chyli się ku niedalekiej parze
można spróbować jeszcze raz
- wystarczy się odnaleźć
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz