lekko pochylam się nadziei
ostatnich nie winszując lat
tym, których nie znam
czy poparłem - nie wiem
gdzie prawo większości
i brak kompromisów się rodzi
a wszystko trwa
za długo
wrzucam kartę z krzyżykiem
która ginie pod stosem
podobnie wypełnionych
i głos już tylko jękiem się staje
ktoś o to walczył
kiedyś i być może
bo dziś
nie widzę efektów
rządów pseudoobywateli
dziś
pochylam się nad urną
z prochami demokracji
i wiem, że żaden feniks
się nie narodzi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz