W uścisku myśli
ściskam sam siebie
miast Ciebie sobą otulić
W pożodze gorąca
siebie wciąż spalam
miast ogrzać ciało zziębnięte
Zasypiam w półtrwaniu
bo sen jest zbyt płytki
w samotnym zwiedzaniu odmętów
A połowa straszy
pościeli co pusta
bezdźwięcznej nocy jest świadkiem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz